Wiszowaty z Wiszowatego

Wiszowaci herbu Abdank i Pierzchała

Ród Wiszowatych mający swoje siedziby na Mazowszu (parafia Grabowo w Ziemi Łomżyńskiej) oraz na Podlasiu (parafia Trzcianne w Ziemi Bielskiej), jak wynikało z informacji źródłowych wywodził się z kilku rodów herbowych.
Według mazowieckich zapisków herbowych Wiszowaci stawali przed sądami w Łomży, Kolnie i Wiźnie w XV w. jako klejnotnicy Awdańców. Natomiast dawne herbarze opisywały Wiszowatych z herbem Roch-Pierzchała. Niestety dla podlaskich rodzin źródła heraldyczne są dość skąpe. Nie zachowały się herbowe wzmianki z XV-XVI w., ani też zabytki sfragistyczne opisujące znaki herbowe. Z pomocą w rozwikłaniu problemu przyszła genealogia genetyczna.

Badania Y-DNA potwierdziły zupełny rozdział dziedziców w Wiszowatych na Mazowszu Wschodnim w parafii Grabowo, od Wiszowatych w parafii Trzcianne.

Pierwsi wywodzą się z typowej słowiańskiej linii z haplogrupy R1a i gałązki o symbolu YP5917, drudzy ze znacznie rzadszej haplogrupy J2b (mutacja SNP Z600).

Co interesujące obie rodziny mają także swoich genetycznie potwierdzonych krewnych z innych rodzin pieczętujących się tym samym znakiem: 

Awdańcowie-Wiszowaci są genetycznie zgodni z Wąsowskimi – dziedzicami na Wąsoszy w Ziemi Liwskiej – także pieczętującymi się łękawicą.

Pierzchałowie-Wiszowaci mają tą samą linię Y-DNA co jedna odnoga Łapińskich wywodząca się z Łap-Zięciuk, a pochodząca w prostej linii męskiej od Marcina z rodu Sasinów (par. Wyszki), których wywód w księgach sądowych brańskich potwierdza im herb „Lilia na trzech stolcach”, a więc Roch-Pierzchała!

Dziś już trudno dojść, czy rodzina podlaska, powstała w wyniku odsprzedaży wsi innej rodzinie, ponownego nadania innemu rodowi, czy może przejęcia ziem w wyniku ożenku w rodzinie wygasającej na linii żeńskiej. Faktem jest, że podlascy Wiszowaci nie wywodzą się z Awdańców, za to mają różnych potwierdzonych dzięki badaniom Y-DNA krewnych w postaci rodu Sasinów, jednej z linii rodu Łapiński, a być może także i innych podlaskich i mazowieckich rodzin – herbowych Pierzchałów.

Poszukujemy innych przedstawicieli rodów pieczętującym się Rochem i Abdankiem chętnych do badań porównawczych. Jak pokazuje przykład rodu (a raczej rodów) Wiszowatych – wyniki mogą być naprawdę interesujące kontakt

[1] Tekst jest skrótem artykułu Ł. Lubicz-Łapińskiego: Podlascy Pierzchałowie pod lupą Y-DNA, czyli o tym jak Łapińscy z Łap-Zięciuk, Wiszowatym herb Roch udowodnić genetyką pomogli z Verbum Nobile nr 19 z 2015 r. http://historia.wiszowaty.pl/genetykawiszowatych.htm

 

 

Radziszewski z Radziszewa

Radziszewscy z parafii Winna-Poświętna w świetle pierwszych badań Y-DNA.

 

Przystępując do badań genetycznych, byłem świeżo po publikacji artykułu o Radziszewskich „Jakubiennikach”. Artykuł, przy którym miałem przyjemność pracować jako drugi współautor, był owocem wieloletnich poszukiwań genealogicznych – moich oraz pana Edmunda Radziszewskiego, mieszkającego obecnie w Wielkopolsce[1]. Przewertowanie tysięcy kart staropolskich ksiąg sądowych (głównie drohickich i brańskich) oraz ustalenia zawsze nam życzliwego dra Tomasza Jaszczołta pozwoliły na próbę odtworzenia pierwszych pokoleń Radziszewskich „Kęsków”, w tym gałęzi „Jakubienników”[2], pochodzących od rycerza-założyciela, Andrzeja Kęski, który w 1437 r. otrzymał połowę Radziszewa z nadania księcia Zygmunta Kiejstutowicza.

Jako że pan Edmund Radziszewski jest potomkiem „Jakubienników-Kęsków”, można potraktować go jako wzorzec genetyczny dla reszty Radziszewskich, którzy ze swoim wywodem genealogicznym utknęli w późniejszych wiekach, jak w przypadku moich przodków z gałęzi Radziszewskich „Szymczyków”.

Do tej pory, na podstawie źródeł, udało się ustalić jedynie kilka gałęzi Radziszewskich, pochodzących w prostej linii od Andrzeja Kęski, są to: „Jakubiennikowie”, „Szykowie”, „Przyrodkowie”, „Sobiechowie” i „Dzierżkowie”. Do tego grona, dzięki przeprowadzonym przez nas badaniom genetycznym, doszła kolejna, bardzo rozrodzona gałąź Radziszewskich „Szymczyków”, mająca za swe gniazdo Radziszewo-Sobiechowo.

Co do samych badań – pokazały one ciekawe wyniki: została jednoznacznie stwierdzona zgodność genetyczna między mną i panem Edmundem, a na haplogrupę genetyczną została wytypowana grupa R1b, tzw. „germano-celtycka”, typowa dla mieszkańców Europy Zachodniej. Nasz wspólny przodek w prostej linii, jak wynika z analizy próbek, żył nie później niż w XVI-XVII wieku[3], a być może wcześniej, do czego skłaniam się na podstawie XVI-wiecznych zapisów sądowych, w których próżno doszukiwać się pokrewieństwa między Radziszewskimi „Jakubiennikami” oraz „Szymczykami”. Czy naszym wspólnym przodkiem był dopiero rycerz Andrzej Kęska bądź któryś z jego synów –  prawdopodobnie tak, choć hipotezę tę mogą potwierdzić kolejne badania pozostałych gałęzi Radziszewskich.

Z niecierpliwością czekamy także na wyniki próbek Radziszewskiego z gałęzi „Godlewków”, pochodzącego od Jana „Godlewki” syna Macieja z Radziszewa-Króli, który żył na przełomie XVI i XVII wieku. Ów Jan „Godlewka” wystąpił w 1614 r. pro successoribus olim Simonis fratris sui germani (w imieniu następców po swoim nieżyjącym bracie rodzonym, Szymonie). Bracia Jan, Szymon i Feliks synowie Macieja z Króli zapisani zostali w 1593 roku. W 1567 roku tzw. popis wojskowy Wielkiego Księstwa Litewskiego wymienił w Królach Macieja Adamowicza, który wysłał swojego syna Szczęsnego (Feliksa). W latach 1544-1549 wzmiankowany był Adam po Mikołaju z Króli. Dr Tomasz Jaszczołt podał występującego w latach 1484-1492 Mikołaja Króla po Macieju, oraz Macieja Króla (1469-1485). Pokrewieństwo Kęsków i Królów nie zostało do tej pory udowodnione. Wyniki badań „Godlewki” powinny przynieść więcej odpowiedzi. 

Czy były jeszcze inne rody genealogiczne, które dały początek kolejnym Radziszewskim? Prawdopodobnie tak. Do jednego z takich rodów mogli należeć Radziszewscy „Wołyńcowie”, którego pierwszym znanym przedstawicielem był Jerzy Wołyniec z Kęsków, wzmiankowany w 1503 r. Jedna z gałęzi „Wołyńców”, „Danielczykowie”, przeniosła się w połowie XVIII w. z Radziszewa Starego do wsi Zawisty-Dworaki w Ziemi Nurskiej, gdzie mieszkała przynajmniej do końca XIX wieku.

W XVII wieku pojawili się także Radziszewscy „Urbanikowie”, pochodzący od Urbana Kobusa z Radziszewa-Przyrodków. Reszta Kobusów przyjmowała na ogół nazwisko Koc. W XVI wieku pisali się oni „de Cholewy et Koce”. „Pamiątką” po nich pozostała istniejąca do dziś wieś Kobusy, znajdująca się pomiędzy Kocami a Radziszewem-Sieńczuch. Mateusz Kobus syn Urbana już jako Radziszewski występował w zapisach sądowych brańskich, w zasadzie do końca XVII wieku, będąc dziedzicem ze wsi Dzierżki. Losy jego potomków nie zostały jak dotąd zbadane. Inni synowie po Urbanie, jak Benedykt czy Feliks, przenieśli się do Koców-Schabów – i albo nie pozostawili po sobie potomków, albo potomkowie ci „stali się” znowuż Kocami.

Ciekawa jest również sprawa herbów przypisywanych Radziszewskim. Wszyscy Radziszewscy, którzy mieli związki rodzinne z parafią Winna-Poświętna, legitymowali się przed XIX-wiecznymi heroldiami herbem Radwan. Autentyczność tego herbu dla Radziszewskich podważył dr Tomasz Jaszczołt, który zasugerował, że herb ten mógł zostać przyjęty przed heroldiami jako „herb z sąsiedniej kartki z Niesieckiego”.

 Jedyny jak dotąd źródłowo poświadczony herb dla Radziszewskich to Półkozic. W 1555 r. Kacper i Mikołaj z Radziszewa-Kęsek świadczyli z tego herbu podczas nagany Aleksego Wińskiego z pobliskiej Winny, stąd Kęsków z herbem Półkozic jako pierwszy połączył dr Jaszczołt.

Jakiego zatem herbu mogli być Radziszewscy „Królowie” z Radziszewa Króli? Dr Jaszczołt zasugerował herb Cholewa, gdyż z takim przydomkiem niektórzy dziedzice z Króli wystąpili podczas wspomnianego już popisu wojskowego z 1567 r., byli to: Maciej Cholewa oraz Jan Cholewa, który wysłał syna Mikołaja. Inni Cholewowie z parafii Winna przybyli ze wsi Trzaski-Cholewy. Co ciekawe, część z nich w 1569 r. na przysięgę na wierność Koronie stawiła się wspólnie z innymi dziedzicami z Króli („Króle Cholewy”). Czy jednak byli to Radziszewscy? Raczej trudno ich utożsamić z Królami. Być może Cholewowie przyjmowali nazwisko Trzaska bądź jako ród – wygaśli.

Marcin Radziszewski 

[1] Artykuł został opublikowany w XII numerze Rocznika Ostrowskiego Towarzystwa Genealogicznego.

[2] Przydomek „Jakubiennik” pochodzi od protoplasty tej linii, Jakuba „Szyki” Radziszewskiego z Sieńczucha (ok. 1545- ok.1620).

[3] Analizę wyników naszych próbek wykonał pan dr Łukasz Lubicz-Łapiński, za co serdecznie Jemu dziękuję.

 

PS. Jeśli nosisz nazwisko Radziszewski i masz podlaskie korzenie  koniecznie napisz do nas. 

Dmochowski z Dmochów

Ród heraldyczny a pokrewieństwo w świetle badań genetycznych Dmochowskich herbu Pobóg

Genealogia genetyczna stanowi obecnie wartościowe uzupełnienie tradycyjnych metod badawczych jak np. kwerenda archiwalna czy wywiad rodzinny. Choć baza uczestników badań genetycznych jest jeszcze stosunkowo niewielka, a do interpretacji wyników należy podchodzić ostrożnie to w wielu przypadkach znajomość haplogrupy czy powiązanie z „genetycznym” kuzynem pozwala rzucić zupełnie nowe światło na dotychczasową wiedzę o historii własnej rodziny.

Ciekawą próbą konfrontacji badań DNA z tradycyjną genealogią stanowi kwestia różnorodności genetycznej wśród polskich rodów heraldycznych. Przykładem tego typu rozważań może być rodzina Dmochowskich herbu Pobóg z ziemi nurskiej.

Zgodnie z aktualnymi ustaleniami protoplastą tej familii był Przecław ze Świerczy (ziemia zakroczymska), który w 1417 r. otrzymał z rąk księcia mazowieckiego Janusza I 20 włók ziemi zwanych Dmossyno. Na tym właśnie gruncie powstały współczesne miejscowości o nazwie Dmochy.

Przyporządkowanie Dmochowskich do herbu Pobóg było dotychczas bezsporne. Świadczą o tym powstałe w różnych epokach herbarze, np. Paprockiego, Niesieckiego czy Bonieckiego. Potwierdzenie znajdziemy też m.in. u Ulanowskiego w „Acta capitulorum nec non iudiciorum ecclesiasticorum selecta”: 

Secundus testis nobilis Wlodek de Dmochi alias de Lathowo de armis Pobozany…

Jakby tego było mało ze Świerczy w ziemi zakroczymskiej (skąd wywodził się Przecław) pochodzi rodzina Świerczewskich, której herbem jest, a jakże, Pobóg. W niedalekiej odległości od ziemi zakroczymskiej leży kraina zwana Poborzem, szlachta tam mieszkająca w sporej części pieczętuje się właśnie Pobogiem.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Zasadniczą kwestią pozostającą do wyjaśnienia było ustalenie związków genetycznych Dmochowskich z ziemi nurskiej z rodziną Świerczewskich ze Świerczy w ziemi zakroczymskiej.

Badaniom poddało się dwóch przedstawicieli Dmochowskich z różnych linii: na Drewnowie Dmoszkach i Dmochach Przeczkach. Rezultaty wykazały, że obydwaj reprezentują haplogrupę „R1a” z subkladem „zachodniosłowiańskim”. Okazało się też, że ich wspólny męski przodek żył najprawdopodobniej na przełomie XVI i XVII w. Swoje chromosomy Y przebadali również przedstawiciele dwóch rodów z ziemi zakroczymskiej: Świerczewcy h. Pobóg i Bromirscy zażywający tegoż samego klejnotu. Haplogrupą obydwóch, powyższych rodzin jest „I”. Można zatem podsumować, że przez minimum ostanich 10 tyś. lat Dmochowscy nie posiadali wspólnego męskiego przodka z rodzinami Świerczewskich czy Bromirskich.

Pytanie jakie się nasuwa brzmi następująco: Czy Dmochowscy byli Pobogami? A może nie są nimi Bromirscy i Świerczewscy? W tej chwili trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Być może jest to wynikiem „złamania” linii genetycznej, czyli mówiąc jaśniej pojawienia się na którymś poziomie generacyjnym dziecka z nieprawego łoża. Jest też oczywiście wytłumaczenie dużo prostsze, a mianowicie charakterystyczna dla polskich, wczesnośredniowiecznych rodów heraldycznych struktura wojskowa, gdzie cała drużyna rycerska (niekoniecznie ze sobą spokrewnione) walczyła pod znakiem swojego dowódcy.

Dodatkową, ciekawą kwestią wartą poruszenia jest nazwa „Dmossyno” jaką książe Janusz nadał włókom podarowanym swemu rycerzowi w ziemi nurskiej. Skąd taka nazwa? Wyjaśnieniem jest, być może, nie istniejąca już dziś miejscowość w ziemi wyszogrodzkiej, której to nazwa brzmiała: Dmoszyno! Co ciekawe rycerstwo tam zamieszkujące pieczętowało się herbem Dąbrowa, a najbardziej znanym przedstawicielem był tu Piotr Paszkowicz Strumiłło protoplasta Kiszków i Ciechanowieckich z Ciechanowca. Jakie związki z Dmoszynem mógł mieć Przecław ze Świerczy? I czy rzeczywiście pierwotnie pieczętował się Pobogiem czy może Dąbrową?

Jakby tego było mało w księgach sądowych nurskich w AGAD odnaleziony został zapis o Dmochach Przeczkach z ok. 1636 r. Przedstawiona jest w nim historia własności tego majątku, a jednym z jego współwłaścicieli był Paweł Kiszka Dmochowski

Ciekawy jest też fakt, że Metryka Koronna wspomina, nie istniejącą już dziś, wieś Krzykosy w ziemi nurskiej. Koło Dmoszyna w ziemi wyszogrodzkiej do dzisiaj istnieją Krzykosy, a Krzykowscy stamtąd się wywodzący pieczętują się herbem…Pobóg.

Krzysztof Robert Dmochowski
http://dmochowscy.info/

 

 

Wyrzykowski z Wyrzyk

Jakiś czas temu przeszukując internetowe zasoby otwartych projektów laboratorium FamilyTreeDNA natknąłem się na próbkę osoby o nazwisku Wyrzykowski. Była to jedna z próbek w projekcie POLISH, prowadzonym przez Amerykanina polskiego pochodzenia – Larrego Maykę i przykuła moją uwagę, gdyż jest to nazwisko występujące zarówno na Mazowszu jak i Podlasiu.

Wynik genetyczny był co prawda dość oryginalny, bo wskazywał na „Celtycką” linię R1b-U152, ale jak najbardziej takie wyniki nie były jakąś egzotyką na ziemiach polskich. Skontaktowałem się przez admina z właścicielem próbki, który okazał się wnukiem emigranta do USA o tym nazwisku i zapytałem o genealogię. Niestety potomek Pana Wyrzykowskiego, miał typową świadomość genealogiczną przeciętnego Amerykanina, która urywała się wraz z zejściem przodka z trapu na Long Island. Poinformowałem go o osobach z tym nazwiskiem w Polsce i historii rodziny sięgającej pocz. XV w., kiedy to mamy pierwsze wzmianki o dziedzicach Wyrzyk pod Łomżą, wzbudzając niemałe zainteresowanie. Po rozpaleniu genealogicznej wyobraźni człowieka z wiedzą sięgającą dziadka, wepchniętego nagle w mroki średniowiecza, udało mi się namówić go na zakupienie dwóch najprostszych próbek Y-DNA (Y12) do celów porównawczych. Obiecałem pomóc w rekrutacji kandydatów i zdobyciu próbek w Polsce.

 

Do testów wybrałem oczywiście dwie różne i odległe rodziny 
1. Wyrzykowskich, wg danych źródłowych – herbu Lubicz z Wyrzyk w par. Puchały oraz
2. Wyrzykowskich opisywanych jako Ślepowronów z Wyrzyk, ale w podlaskiej Ziemi Mielnickiej.

Jak się okazało – posiadanie opłaconych pakietów DNA wcale nie jest gwarantem sukcesu, o czym przekonałem się odwiedzając kilka przypadkowych rodzin wybranych z książki telefonicznej. Nie zrażony wstępnym niepowodzeniem zapakowałem się z kopertami i herbarzem do auta i pojechałem … prosto do Wyrzyk pod Łomżę. Krążyłem od domu do domu, będąc pewien, że w Wyrzykach co drugi dom to pewnie Wyrzykowski. A tu jak na złość Konopkowie, Kozikowscy, Modzelewscy. Okazało się, że w całej wsi żyje JEDEN męski przedstawiciel tej rodziny, na szczęście okazał się światłym i zainteresowanym genealogią szlachciurą, a metoda genetyczna tym bardziej go zainteresowała!

Wyrzyki w parafii Kornica koło Łosic pełne były rozrodzonej szlachty – Wyrzykowskich herbu…. Ślepowron. Przynajmniej taki znak dla tej rodziny zapisał K.Niesiecki w swoim dziele. Żeby było bardziej zagmatwanie, Wyrzykowscy na Wołyniu mieli używać Leliwy (?), a Mazowieccy występują w źródłach sądowych jako Lubicze!

Jeśli heraldyka się nie myli to obie rodziny genetycznie powinny być rozłączne, a do tego liczyłem na to, że amerykański Wyrzykowski będzie wywodził się z któryś Wyrzyk…

Testy DNA okazały się jednoznaczne:
– Lubicz-Wyrzykowski miał identyczną Haplogrupę Y-DNA co nieznany krewniak zza oceanu. Dzięki zbieżności udało się rozszerzyć próbkę o nowe markery STR, a nawet zamówić zaawansowany i szczegółowy test BIG Y, tworząc wzornik dla przyszłych ewentualnych krewniaków (linia R1b-Y19723 o wspólnym przodku ok. XII-XIII w.).

– Ślepowron-Wyrzykowski okazał się wywodzić z linii R1a, najprawdopodobnie typowej słowiańskiej R1a-CTS11962

W ten sposób genetyka pomogła odszukać krewnych i miejsce pochodzenia sprzed migracji oraz udowodniła rozdzielność rodzin o tym samym nazwisku w dwóch sąsiednich województwach północno-wschodniej Polski.

Płoński z Płonki

Po fali przeróżnych wyników osób o tym samym nazwisku, przyszedł kolejny i po raz kolejny różny, wynik rodziny PŁOŃSKICH z Płonki.

Jest to trzecia próbka, a jednocześnie trzeci odrębny haplotyp, a mimo wszystko uważam, że jest rewelacyjny!

Herbarze wspominają Płońskich herbu Prus (Boniecki, Uruski, Heroldia) oraz także herbu Rola (Kapica). Materiały źródłowe również dają sygnały że mamy do czynienia z różnymi rodami herbowymi. W Płonce występują zarówno imiona staropruskie w pocz. XVI w. (choćby Jarnołt z Płonki), jak również kilka wywodów szlachectwa wzmiankujących herb ROLA (akta sądowe z Brańska).

Okazuje się, że rację mają chyba jedni i drudzy autorzy herbarzy!

Wcześniejsza próbka Płońskich pasowała genetycznie do rodzin Kropiewnickich i Pajewskich, którzy są ewidentnymi Prusami więc nie było innego wytłumaczenia jak potwierdzenie pruskości tej linii.

Jednak DNA nie wykazywało podobieństwa do znanych mi rodzin herbu ROLA… do dziś.

Próbka jest zgodna z Y-DNA rodzin:
Wnorowskich, Piszczatowskich, Stypułkowskich i Kamińskich
… a więc wszystkich pieczętujących się ROLĄ!!!

 

Primo. Mamy genetyczny dowód na wywody szlachectwa i ich zgodność z bracią herbową.

Secundo. Tym samym poznajemy pierwotne gniazdo i ojczyznę Płońskich herbu Rola – to oczywiście Ziemia Łęczycka, skąd przybyli m.in.Wnorowscy

Tertio. Większość Roliczów z Podlasia (PIĘĆ różnych rodzin z czterech różnych parafii) okazują się rodem nie tylko heraldycznym ale i genealogicznym. Wszyscy są potomkami tego samego rycerza (najprawdopodobniej z końca XIV w.) herbu „róża i trzy kroje”.

P.S.
Oczywiście na 3-ci odrębny wynik Płońskich (R1a-L260) pomysłu nie mam prócz klasycznego, albo 3-go osadnika z jeszcze innego rodu herbowego w Płonce…